Musisz dokonać autoryzacji, by w pełni korzystać z dobrodziejstw tego serwisu.

Piotr Romózga vel Henryk Leszczyński, źródło do arta w Gońcu Czarnoleskim; 1 kwietnia 2007

Sarmacja oczyma Ojca Dyrektora

Podczas gdy politycy partii rządzących nie pozwalają Panu Ministrowi Giertychowi wdrożyć program „Zero tolerancji”, nasza młodzież, pozbawiona wszelkiej kontroli jest otumaniana przez nowy twór, tzw. mikronacje.
Nastolatek wraca ze szkoły, je obiad, siada przed komputerem i… pogrąża się w wirtualnym świecie. Jest posłem, ministrem, dziennikarzem, kim tylko zechce. Piękne? Zaraz się to okaże.
Na początek wyjaśnijmy, czym są owe Mikronacje. Ich początki sięgają lat 70’, kiedy to w USA założono takie państwo w celach badań socjologicznych. Dziś tysiące ludzi nadal uczestniczy w tym zbiorowym eksperymencie. Mówiąc krótko, mikronacja to państwo, ze wszystkimi strukturami, cechami a nawet patologiami, ale w Internecie.
- Tego typu stowarzyszenia są typowym symptomem braku autorytetów i buntu młodzieńczego. Młody człowiek chce stać się kimś więcej, niż może w rzeczywistości, w Internecie – mówi dr Stefan Krawczyk, adiunkt na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu – Co gorsza, wszystko to odbywa się poza kontrolą osób starszych. Może to prowadzić do spaczenia poglądów dziecka, w kierunku anarchii, poglądów lewackich lub skrajnie nacjonalistycznych. W konsekwencji dziecko może być nadpobudliwe i agresywne w relacjach z rodziną i przyjaciółmi.
Doktor Krawczyk nie pozostawia najmniejszych wątpliwości – tego typu zabawy mają katastrofalny wpływ na młodego człowieka. Postanowiłem to sprawdzić i na przez ponad miesiąc obserwowałem życie jednej z największych polskich Mikronacji, Księstwa Sarmacji.
Kraj ten to zbiorowisko ludzi z całej Polski, jest to jednak w znakomitej większości młodzież, czasem nawet 11 letnie dzieci. Księciem jest pewien student UMK, o skrajnych poglądach, na stronie głównej do niedawna widniał banner „Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego”. Wśród tamtejszych partii dominują anarchizujące bądź skrajnie lewicowe. Tamtejsza lista dyskusyjna pełna jest wyzwisk, kłótni, młody człowiek uczy się agresji, częste są wątki seksualno-pedofilskie. Podczas spotkań na czatach, Sarmaci bez żenady klną i opowiadają o libacjach, w których uczestniczyli jako uczniowie podstawówek. Posłowie reklamują się jako pijacy – z butelką wina, natomiast strony sądu są zdominowane przez obrzydliwe treści erotyczne.
Co więcej, ludzie ci drwią nawet z religii. Stworzyli własne bóstwa, z którymi się utożsamiają i nieudolnie parafrazują kościoły całego świata. Stworzyli nawet własną wersje Biblii, pełną apoteozy pijaństwa i rozpusty. Udało mi się w tej kwestii poprosić o komentarz Ojca Dyrektora: „Szambo z pałacu prezydenckiego przelewa się w umysły młodych. Nie możemy pozwolić, aby byli oni wychowywani z dala od kontroli rodziców, gdzie pogrążają się w świecie przemocy, pijaństwa, wulgarności, pozbawionym idei, które pozwalają na istnienie człowieczeństwa takim, jakim jest. Uważam, iż tego typu stowarzyszenia winny być rejestrowane i kontrolowane przez odpowiednie służby.”
Rosną więc nam żmije na własnym łonie. Toruń, mekka polskich Mikronacji, okazuje się być siedliskiem rzeczy, które wychodzą poza granice wyobraźni wielu ludzi. Jak widać, kuleje nasz system oświaty i wychowania, kiedy to młodzież ucieka we własny wyimaginowany świat, pełen odrażających scen. Internet być może jest pożytecznym narzędziem, ale pozbawiony naszej kontroli, staje się przerażająca bronią, gotowa zniszczyć serca i umysły naszych potomków.

Nikt jeszcze nie lubi tego cytatu.

dodano: cholera wie, dawno temu.